|

Nieco ponad tydzień temu powitaliśmy kalendarzową jesień. Patrząc jednak na pogodę mamy wrażenie, że zagościła ona już u nas znacznie wcześniej.
Zaobserwowana chwiejność temperatur i deszcz nie tylko powoduje pogorszenia nastroju, ale sprzyja również rozprzestrzenianiu się wirusów, które to atakują ludzi. Wzrost zachorowań o tej porze roku nie jest niczym nadzwyczajnym. Szkoda tylko, że ludzie, którzy chorują nie dbają o swoje zdrowie - chodzą chorzy do pracy.
Powodem takiego postępowania wśród osób pracujących jest oczywiście obawa o utratę pracy czy też złe słowo pracodawcy - żaden pracodawca przecież nie lubi słyszeć o tym, że pracownik jest chory.
Powodem decydującym o tym, że chory pracownik woli jednak przyjść do pracy są oczywiście pieniądze. Wysokość pensji w przypadku korzystania z L4 obniża się do 80%, ponadto pracownik traci różnego rodzaju dodatki (premie, bonusy itp.).
Jednak przychodząca do pracy chora osoba w ogóle nie przynosi korzyści żadnej ze stron - po pierwsze przeziębiony pracownik z gorączką nie jest tak efektywny jak zdrowy – może mieć kłopoty z koncentracją, pracować wolniej.
Działania takie mogą mieć również groźniejsze następstwa- czyli powikłania po niedoleczonej chorobie, które z kolei przełożą się na dłuższą nieobecność pracownika (np. leczenie szpitalne).
Ponadto chory kichając czy kaszląc może zarazić też innych pracowników. W efekcie czego pracodawca zostanie pozbawiony kilku innych zarażonych pracowników, zamiast jednego, który zdecydowałby się na pełne wyleczenie w domu. |