|

Dług publiczny naszego kraju rośnie w zastraszającym tempie. Rząd dwoi się i troi nad pomysłami, które mają pomóc w uniknięciu katastrofy finansowej.
Do myśli o podwyższeniu podatku VAT (od przyszłego roku), zdążyliśmy się przyzwyczaić. Jednak to nie koniec pomysłów, na załatanie dziury w budżecie.
W planach zarządzenia długiem publicznym na lata 2011-2014 pojawił się ciekawy zapis, w którym Rząd zakłada, że w przypadku gdy dług publiczny przekroczy 55% PKB, zostaną wyłączone części ulg oraz zwolnień możliwe do odliczenia od podatku dochodowego od osób fizycznych.
Chodzi tu oczywiście o ulgi, z których korzystają miliony Polaków, czyli ulgi rodzinne, internetowe, a także rehabilitacyjne.
Z tytułu w/w odliczeń w kieszeniach Polaków zostaje co roku ponad 6,5 mld złotych, jest to więc łakomy kąsek, który mógłby podreperować budżet.
Rząd uspokaja, że likwidacja ulg w najbliższych latach nie będzie konieczna, gdyż dług w latach 2011-2014 nie powinien przekroczyć 55% PKP.
Zapewnienie Rządu o niewstrzymywaniu ulg będzie aktualne zapewne, aż do listopada 2011, wówczas bowiem odbędą się wybory parlamentarne – informacja o zabraniu ulg mogłaby przekreślić szanse PO w tych wyborach. |